Haker

Średni. Przeciętny. Ale…

Dzień jak co dzień, zalatany, zabiegany, znów się coś dzieje. Oj dzieje się. Przydałoby się jakieś odprężenie, chwila relaksu, zapomnienia. Decydujemy się na obejrzenie filmu. To ta prostsza część. Tylko co? I tu zaczyna się problem. Przeglądamy: to nie, to też nie, może to – nie, za słaba ocena, a to – nieee, to jakiś dramat. Tak dramat i to zdecydowany, bo ja bardzo nie lubię szukać filmów, jak się do tego zabieram to wszystko wydaje się nie dość dobre, nieodpowiednie. W końcu trafiamy na tytuł Blackhat (Haker 2015). Nic mi to nie mówi. Dobra to oglądamy, nie ma nic innego, sensownego na tą chwilę. Film zaczyna się dobrze. Naprawdę dobrze. Wciągam się. Myślę – to będzie coś dobrego. Jednak czy oby na pewno? Po chwili fabuła wydaje mi się jakby znana, jakbym już to gdzieś widziała. I nie, nie mam tu na myśli, że już oglądałam ten film. Ocena na filmwebie to 5,4. Moja ocena to 5/10. Po raz pierwszy mam tak, że żadna inna ocena mi tu nie pasuje. Po prostu pięć – nic dodać, nic ująć. Bez szału, bez rewelacji, ale jednak ten film coś w sobie ma.

Kryminał. Akcja.

Czyżby? Gdzie ten kryminał? Gdzie ta akcja? Gdy haker rozwala trzech gości w restauracji? Czy oby haker powinien posiadać takie zdolności? A może podczas festiwalu? Noże, strzelanina? Sama nie wiem, ale jakoś ani kryminałem, ani akcją bym tego nie nazwała. Niby momentami coś się tam dzieje. Niby nie jest nudno. Niby kogoś gonią, jakaś strzelanina. No właśnie, ale wszystko jest takie NIBY. Nie ma nic na 100%. Wszystko takie na pół gwizdka. Jak chyba cały ten film. Owszem obejrzałam do końca. Trochę się nudziłam, zwłaszcza po pierwszej godzinie. Dodatkowo filmy jest naprawdę długi – dwie godziny, na coś takiego? Czy to było potrzebne?

Sam pomysł nie jest taki zły.

Ukazanie współpracy między dwiema potężnymi gospodarkami świata – może to miało być takie pocieszenie na dzisiejsze czasy. Możemy się nie martwić, wszystko będzie dobrze, w razie zagrożenia wszyscy się zjednoczymy i będziemy działać razem przeciwko wszelkim zagrożeniom. Naprawdę? Dodatkowo Stany zgadzają się wypuścić ze swojego więzienia naprawdę przysłużonego hakera, nawet bez zbędnych problemów. Tak łatwo się na wszystko zgadzają. Gdzie podziała się ich siła, władza, potęga?

Polecam/Nie polecam

Polecam tym którzy lubią taką tematykę. Świat wirtualny, komputery, systemy, kody. Myślę, że takie osoby mogą być tym zainteresowane. Zobaczyć, chociażby z czystej ciekawości. Pod tym względem film jest całkiem dobry. Fabuła zgrana w czasie, wartka – może trochę za bardzo rozciągnięta w czasie, ja bym to trochę bardziej skondensowała w czasie, ale… tragedii nie ma. Akcja jakoś się toczy, tempo nie jest zawrotne, ale jest całkiem OK. Nie polecam każdemu kto spodziewa się szybkich zwrotów akcji, scen pełnych napięcia. Jest to raczej spokojny film. W miarę dobrze zrobiony. Brakuje mu zdecydowanie wigoru. Trzeba jednak powiedzieć, że nie zabrakło wątku miłosnego oraz wzruszeń i dramatu. W filmie mamy niby wszystko (ach i znów to niby), ale jednak czegoś tu brakuje. Sama nie wiem czego. Może nie jestem fanką komputerów, ale zabrakło mi scen, w których w pełnym napięciu czekamy co się wydarzy, czy uda im się zdobyć informację, kod. Za to zdecydowany minus. Na wolny wieczór, gdy nie mamy co robić – można zobaczyć.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s