Masło orzechowe McEnnedy

Rzutem na taśmę.

Już w sumie miało nie być dziś posta, dużo się dzieje, dużo na głowie (przeprowadzka, uczelnia…), ale jednak znalazłam chwilkę i na szybko napiszę kilka słów.

Jak to było.

Jak byłam mała to zastanawiałam się kto w ogóle je masło orzechowe. Takie niedobre, cierpkie, tłuste. Same minusy. I długo, bardzo długo w ogóle nie zwracałam na masło orzechowe żadnej uwagi. Jednak później zobaczyłam, że w amerykańskich filmach jedzą to masło orzechowe z dżemem. Co to za dziwna kombinacja? – myślałam. W końcu jakoś się tak zdarzyło, że przez moment przechodziłam małą fascynację kuchnią amerykańską i postanowiłam spróbować. To było to. Od tamtej pory nie wyobrażam sobie życie bez masła orzechowego.

Moje ulubione.

Osobiście najczęściej poluję na tydzień amerykański w Lidlu i wtedy robię sobie mały zapas masła orzechowego. Moja ulubiona wersja to ta z kawałkami orzeszków. Choć zawsze wezmę też słoik tego zupełnie gładkiego do jakiś koktajli. Wiem, że może nie jest ono jakieś najlepsze jeśli chodzi o skład, ale co mi tam – samej i tak mi się masła orzechowego nie chciałoby robić.

Wiem.

Zdaję sobie sprawę, że są zwolennicy i przeciwnicy. Jedni masło kochają, dla innych mogłoby ono nie istnieć. Jednak ja przeszłam przez obie te fazy i na pewno nie żałuję. Masło orzechowe ma zupełnie inny, wyjątkowy smak. Czasem warto do czegoś powrócić po jakiś czasie. Może się okazać, że coś na co kiedyś nie mogliśmy patrzeć teraz nam bardzo smakuje.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s